Autor: Nat

Wyjazd w związku z tym, że najtańszy na świecie, rozpoczął się od godzinnego opóźnienia autobusu. Jako, że jestem szczęściarą jakich mało, dostało mi się miejsce bez oparcia. No i jedź sobie tak 4 godzinki. Towarzystwo wyśmienite. Sepleniący 70-letni Anglik, który chciał wiedzieć o Polsce wszytko.. (po godzinie musiałam udawać, że śpię) oraz wymiotujący do worka, cały zielony człowiek.

W dzisiejszym odcinku będzie o Hanoi. I nie chodzi tu o grę, tę z wieżami a o stolicę Wietnamu. Pogoda była znakomita. 13 stopni i deszcz. Zgadnijcie kiedy został pobity rekord na najniższą temperaturę od 20 lat.. (tak mówili na mieście i w telewizornii).

Jestem stara. Już oficjalnie i na papierze. Mam 30 lat. Z tej okazji natchnęło mnie do kolejnego wpisu. Tym razem będzie zupełnie nieciekawy, bo moje serduszko wypełnione jest starością. Wracając do wyjazdu. Jesteśmy nadal w Mekongu. W bardzo fajnym miejscu. Poznajemy kilku niemieckich podróżników i mamy okazję zgłębić wiedzę tajemną, którą z radością nam przekazują. +10 wizdom.